01.01.2006 :: 17:12 | Link
*

No i mamy pierwszy dzień 2006. Mdli mnie po jajecznicy i generalnie nic ciekawego się nie wydarzyło. Przełomu nie ma. Komentarze są zabawne, a cała afera z suczą ( tak to się odmienia?) rozwija się w zaskakujący sposób. Bo od dwóch osób słyszałem że to sam pisze a jeden kolega twierdzi że to chłopak. Wiec cokolwiek do mnie masz dziewczyno – prawdopodobnie nie istniejesz. I jest w tym dla mnie jakaś otucha. Bo jeśli ktokolwiek mi źle życzy to musze to być ja sam.
A. Worhola w mojej głowie. Jestem już dobrze poza 400 i nadal nie czuje do niego nienawiści. Co może wydawać się dziwne bo B twierdz że już wtedy życzyła mu śmierci. Właśnie teraz zamienia się w snobistyczne monstrum i rzeczywiście odrobinę mi to przeszkadza. Moda i jej ofiary. Ale patrzę wokół i widzę same oficerki i spodnie w tychże i wiem ze wojna przegrana. Coraz bardziej boje się więzienia. Oczy przestaną widzieć. Choć nie przestaną patrzeć.
B. A dragQ była świetna na sylwestrze. Cały czas się de konstruowała . Raz gdy jako Tina zerwała sobie perukę i obnażyła chłopca pod makijażem. A drugi - którego już nie widziałem ale P cały rozgorączkowany mi opowiedział – rozbierając się do piosenki „imnotagirl”. Ostatecznie stając się drag - działaniem.
C. Przez przypadek włączyłem funkcje w kompie i wszystko wyszło w podpunktach. Jak cudnie.

*baloonDrag
Komentuj (1)

03.01.2006 :: 14:09 | Link
lubię sobie czasem wskoczyć w głęboką gnozę. Wiesz, w tramwaju. Jadę sobie, patrzę na szare twarze mugoli i hop siup odpalam. Wszystkie synapsy błyszczą mi srebrzyście odbitym blaskiem Nut a ja se jadę na uczelnie. Nie myślę o niczym, rozpływam się w nieskończoności wszechświata. W oczach dziecka. No to bardzo proste. Jeśli tylko jesteś zajebiście rozwiniętą duchowo istotą. Jak ja.
Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą. A ja jestem superstar.

***

Rozwój duchowy jest bardzo bolesny. Wiem bo ciągle mnie boli.

Komentuj (1)

03.01.2006 :: 21:56 | Link
Znalazłem go szukając okrzyków zachwytu na własny temat. (zaskakująco ich mało) i zakrzyknąłem z zachwytu. Boże!!! To jeden z lepszych tekstów wolfheada!! Piękne.
***
p.s nie zostałem przyjęty na forum Satan.pl, to a’propo bólu duchowych poszukiwań.
Wiecie jak to boli? Że nawet ludzie co chodzą na czarno i pieprza że satanizm to upgradowany humanizm, nie chcą się ze mną zadawać. Bardzo to boli.
Komentuj (3)

05.01.2006 :: 18:48 | Link
*

Nie był przystojnym mężczyzną. Chuda pomarszczona twarz, wąskie usta i odrobinę zadarty nos skreślały go z listy 100 przeciętnych facetów Cosmo. Siedział w małym obskurnym pokoju na tyłach sauny i palił leniwie papierosa. Zawsze z okazji chałtury wpadał w stan porannego otępienia. Zafiksowywał się na pojedynczej myśli czy geście i płynął przez ciasne minuty. Biustonosz na delikatnie owłosionej klatce piersiowej przypominał Dolores o pracy. O wielkim kurwa szoł w knajpie na końcu świata, na końcu roku. Bandzie młodych ciot wskakiwała na scenę i przeszkadzała w występie, dźwięku płynącym zza pleców widowni, (więc iluzja śpiewu ginęła zanim odegrał pierwsza zwrotkę) brokacie wpadającym w oczy.
Wyglądał jak wielki złoty welonek łapczywie ruszający nabrzmiałymi ustami. DragQueen złota rybka.
Dym kreślił fraktalne wzory i tępo spoglądał na blond perukę. Czy ona mnie kocha- myślał.
Pachniała małymi ciasnymi pokojami w których nikotynowa mgła nigdy nie opada. Była jego koroną, insygniem władzy ostatecznej. Oto jestem kobietą.
Nie, Dolores nie kochała swojego mężczyzny. Ta złota rybka nie spełnia żadnych życzeń.

*goldenDrag

Komentuj (0)

05.01.2006 :: 21:32 | Link
W książkach Klausa Tinka mężczyźni są smutni i mają fretki. Kobiety odwrotnie, kapitalnie jeżdżą samochodem i odkładają drobne na wielki ślub. Czy przegapiliśmy własny upadek? Zapytuje nieśmiało niedowidzący bohater jednej z jego powieści.

Chyba nie.



Komentuj (5)

10.01.2006 :: 11:26 | Link
Wykorzystuje chwile temperatury poniżej 38C aby wysłać w świat kropelkę mojego bólu. Jestem prawdziwy mężczyzną który, gdy boli, ogłasza to wszem i wobec. Oczekując współczucie i krzyku płaczek. Wczoraj byli u mnie goście i gdy zaczęli mówić jaki jestem biedny i czy przyszli nie w porę i w ogóle oczka mieli takie załzawione, a ja dostałem wzruszających drgawek, to prawie płakałem się ze szczęścia. Pokasłałem i zaszyłem się w moim zaciemnionym pokoju. Jeszcze przez chwile rozmawiali o moim zapaleniu migdałków i o tym jak źle wyglądam i jestem nieszczęśliwy, a mi ze szczęścia aż gorączka spadła. ( na chwile!)
Kochani kończę bo temperatura wzywa. Czekam na żałobne treny.

p.s może wiersz napisze o bólu gardła co skrzydła nieskończoności mi spala...?

Komentuj (5)

12.01.2006 :: 22:11 | Link
Pomimo faktu że jestem bliźniakiem nigdy nie miałem problemów z tożsamością która się rozpływa, przenosi na inna osobę. Zawsze inaczej ubrani, byliśmy zgodni co to tego że nie jesteśmy sobą nawzajem. Te wszystkie historie o podmienianiu na lekcjach, odpowiadaniu za brata czy innymi sytuacjami w których mielibyśmy stać się sobą nawzajem, wydawały nam się śmieszne i doprawdy głupie. Bo jak do kurwy nędzy ktokolwiek ma wieżyc ze jestem swoim bratem? Ok. jesteśmy bardzo do siebie podobni, mamy tyle samo lat i tych samych rodziców. Ale ja i on to dwie różne osoby. Nie podmienialne. Żyłem tak sobie w błogiej świadomości że wiem kim jestem, wiem gdzie się kończę . Do dziś. Okazało się że tuż obok mnie urósł mój zły brat bliźniak. Mój cień. Chowa się pod moja skóra, czai się gdzieś w oczach. Niewidzialny dla mnie i dla większości ludzi wokół mnie. Są jednak tacy którzy dostrzegą go w moich gestach, ruchach. Spojrzenie staje się miejscem bitwy. Gest, znaczącym dowodem. Podobnie jak piękno, potwór ten, jest w oczach patrzącego. Interpretując mnie „szaman”, wzywa czarnego bliźniaka. Okazuje się że ten doppelganger to demon Innego który opętuje mnie i w miłosnym uniesieniu szepcze przekleństwa swojemu Panu. Ja staje się tylko marionetka w ręku tego który chce poczuć się kochanym/ znienawidzonym / upokorzonym. Rozpływam się pod siłą jego pragnienia. Staje się syjamskim bliźniakiem. Potworkiem cudzych oczekiwań.
Komentuj (0)

15.01.2006 :: 20:36 | Link
Nie jest łatwo być niebieskim skrzatem. Powiem więcej. To kurewsko trudne zajęcie. Ludzie cały czasu umierają. Właściwie jestem otoczony śmiercią, małymi tragediami które rozrywają życia małych ludzi. Wielka historia maszeruje sobie w najlepsze, ale wokół mnie widzę tylko poszarpane fragmenty, niedokończone zdania i zapłakane oczy. Nie baw się z ludźmi, nie zadawaj z nimi. Nie po to tu jesteś. Ale jak już powiedziałem, nie jest mi łatwo wiec się z niemi zadaje. Upijam się i tańczę.
Bob. Przypomina mi postać z komiksu. Duży nos, jasne ufne oczy i uśmiech który powala udręczone nastolatki. Wiecie ten typ, co tnie się zdezynfekowane żyletką i pisze wiersze o aniołach. Wiec Bob jest moim kolegą. Przynosi piwo na dach i patrzy ze mną na zachodzące słońce. Nie rozmawiamy. Wystarczy nam piwko i szum miasta i czerwone odblaski na rynnach i mewy i ciepło co ucieka z ziemi przed nocą.
Nie myślę o zimnych lodówkach w których jeszcze nie rozpoznane ciała czekają na szloch najbliższych. Uciekam od białego światła kostnic i przez chwilę jestem spokojny.

Komentuj (1)

16.01.2006 :: 23:52 | Link



Sześć milionów kocyków nie może się mylić.




Komentuj (3)

17.01.2006 :: 16:08 | Link
*
Wpis mój uniesiony pożądliwą myślą.
kurwa dopiero dziś to zobaczyłem. takie ładne ciacho że bym schrupał. być może ta sutanna tak na mnie działa. no ale tan języczek tak wystaje jak u sarny młodej wiec ruszt się tak jak by sam z siebie wynurza i dręczy.
a jak mówi mój kolega. im większy ruszt tym większą świnie nabić można. śliczny.

*zdjęcie pochodzi ze strony:kumple.blog.pl
Komentuj (5)

22.01.2006 :: 00:41 | Link
Pastwię się nad amerykańskim snem i czerwonym koszmarem. Biegam po pustych alejkach snów i szukam nowego pedała. Czasem jest to koszar, czasem mokry sen białego kołnierzyka. Karta praw żołnierza i telewizor Admiral, małe domki / pudełka, samotny człowiek w nie oszklonym biurze. Biję się na norze, nie tak żeby zabić, chodzi tylko o płytkie nacięcia. Spadam ze skały. Głupia śmierć, przecież powiedziałem że Cię lubię. Planetaria i motocyklowe gangi. Dziki. Ale o co ci chodzi? Noże? Liście są czerwone, komuchy powinny zawisnąć. Potem na wystawie przedstawię ci kuzyna z NY. Marszanda. Jest miękki i sama wiesz. 1950 zaczyna się X o nasze ...strach i paranoja. Na nadbrzeżach i pogruchotany mit. Przegraliśmy tą wojnę. Szkoda.

bohaterowie z filmów są dobrymi przykładami. a cała historię mogę odczytać od dupy strony. i zawsze działa.
Komentuj (2)

25.01.2006 :: 14:44 | Link
Po raz kolejny pisze moją magisterkę. Być może tym razem się uda. Odrobinę ograniczę pisanie. Na tydzień czy dwa. Ale jeśli ktoś chce popisać to mogę udostępnić miejsce na parę wpisów.
Kontakt przez komentarze.


Ulubione wyrażenie na ten sezon: w tym zakresie.

Komentuj (2)

27.01.2006 :: 00:15 | Link
*


*in the night


Komentuj (2)

31.01.2006 :: 21:12 | Link
Walczę z mgr, walczę nieustannie. Już nie lubię tego co pisze. Wstydzę się. Biedni Sadomasochiści - taką brzydką laurkę im robię.


hey: 4 i 7
Komentuj (5)


RSS

batman
point88
senshu
mediumblog


2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień