| 01.10.2006 :: 03:24 | Link nudno jak chuj, siedze jak zwykle po nocy w hostelu i czytam stare wpisy na medium. gdzies sie cylinder zawieruszyła ale mam nadzije ze ktos go na zimę nam znajdzie. czytam swoje wypociny i czuje dume. bo mi sie kurwa podoba, co jest ze wszech miar dziwne bo zazwyczaj kurwa nie podoba mi sie. fejne to medium i ciesze sie ze jest, choc jakby mniej partycypuje (słowo podoba mi sie od czasu kiedy zrobiłem awanture na poczcie bo pani obsługiwała poza kolejką i kiedy powiedziałem ze to zwyczajne chamstwo to pan obsłużony/wychodzacy powiedział włąsnie że on w tym nie partycypował, co tak mnie wyskoczyło z zawiasów że nic nie powiedziałem. dopiero po jakimś czasie doszło do mnie ze to tani wykręt był. bo jak podszedł do okienka i szepnoł - ja tu mam paczuszke do odebrania - to partycypacja na maxa. a słowo przecież to trudne i to nawet bardziej w wymowie niz znaczeniu wiec zaimponował mi tym ze w stresie i obuzeniu potrafił je wymówić. ja bym nie potrafił.)ostatnio. ale prosze boga o natchnienie i ciekawe adresy www. wrócę na łono rodziny. jakos sie zreszta ostatnio wymiksowuje z internetu, czego widocznym sygnałem są białe kwadraty na blogu. to dziury po koncie którego juz nie ma - na stronie którą odwiedzam w charakterze gościa. czas i psia ślina leczą rany, ale wolę psa bo czas nie macha ogonem. Komentuj (9) 04.10.2006 :: 01:21 | Link Przyszył pani pewnego dnia do mojej koleżanki i mówi, że ten chłopak co był wczoraj wieczorem tutaj to jakiś chyba niepełnosprawny umysłowo! To było o mnie. Pani opowiadając jak to musze być ułomny kręciła palcem koło głowy dobitnie podkreślając, gestem tym, że jestem szalony. Dlaczego?? Bo spytała mnie w sobotę jaki jutro jest dzień. Niedziela odpowiedziałem. Na pewno ?? Tak. Wiec proszę obudzić mnie rano bo musze się gdzieś udać. Tak też zrobiłem. Potem okazało się że pani była umówiona na poniedziałek a winą ze bezsensowna podróż obarczyła mnie!! I oczywiście są dwie wersje tej historii. Dwie opowiadane przez ową Panią. Pierwsza. Że ona mnie spytała co dziś jest, a ja powiedziałem niedziela, a ona ze chyba sobota a ja nalegałem że niedziela, ale ona nie była pewna ale ja się uparłem. I to jest wersja dla koleżanki która usłyszała że jestem pojebany. Druga jest dla mnie. Pani mówi do mnie z wyrzutem - dlaczego mi pan źle powiedział dni? Przecież ja pana spytałam jaki jest jutro dzień, a pan mi powiedział że poniedziałek, a ja mówię że chyba niedziela, a pan mówi że na pewno poniedziałek i ja się upierałem ze niedziela ale pan twierdził ze poniedziałek. Tak to ja jestem debilem! A dlaczego o tym pisze? Bo właśnie siedzę sobie o pierwszej w nocy przy biureczku i czytam mediumbloga i inne takie gdy nagle z pokoju wychodzi Krystyna (tak ją nazwę dla niepoznaki)i pyta się czy to normalne że ktoś nie przeciągnął jej karty przez skaner tylko spisał numer. A ja na to że nie wiem, może to taka procedura (bo kupowała bilet jakiś lotniczy, czy zmieniała go i była w agencji podróży)ale osoba znająca ten numer może zrobić zakupy przez internet... i zaczęła się 20 minutowa gadka czy tak się może stać i dlaczego i co ona ma zrobić i generalnie narzekanie ze ją okradną i będzie musiała płacić. A jak jej mówię ze będzie mogła tą transakcje zaskarżyć itd To zaczęła mi mówić że co ona może udowodnić i skonstruowała całą historię jak ta posiadacz numeru zrobi zakupy i ona nie będzie się mogła bronić bo właściwie to ona mogła mieć taki plan żeby tak zrobić (ona Krystyna) i że chce naciąć firmę...zirytowany powiedziałem ze nie mam pojęcia co może zrobić i jak się tak boi to niech zastrzeże tą kartę choć to głupie bo nie będzie miała kasy. (jeszcze dostałem wykład że to nie jest karta z banku [bo głupio powiedziałem ze w banku wszystko da się wyjaśnić] tylko z firmy- rozumie Pan mastercard i patrzy na mnie jak bym nigdy nie widział kredytówki...)Po chwili Kryśka wyszła z telefonem i zadaje mi pytania jaki jest numer wychodzący z polski... nie wiem. (bo oczywiście jak powiedziałem ze kierunkowy to okazało się że na pewno jest jeszcze jakiś wychodzący...i według jej wiedzy jest to 01) I czy mogę jej odczytać telefon z karty. Odczytałem, zapisałem a ona że tam to jednak chyba nie jest 6 a 4 choć nie jest pewna bo nie widzi dlatego prosi mnie, ale chyba jej źle podałem. Chuj tam ze za chwile się dodzwoniła, jestem pojebem i w dodatku nie widzę różnicy miedzy 6 a 4. I teraz gada po angielsku i pierdoli kolesiowi w stanach to co mi pierdoliła i słyszę że ona mówi ze co tam invastigation bo i tak nic nie udowodni. Miłym tekstem było stwierdzenie że ona nic nie kuma co koleś do niej mówi bo na zbyt mocny akcent!! Ja bym chyba pierdolnoł słuchawką jak by mi taka świergocząca pinglishem kobita coś takiego pieprznęła. I wreszcie po 10minutach zadowolona rozłączyła się bo doprowadziła do tego że ... wszystko pozostało po staremu. Jeśli ktoś ja okradnie to i tak będzie musiała zaskarżyć transakcje ... Ta laska ma paranoje bo wszędzie widzi zagrożenia, wszystkiego się boi. Ale jak ja spytałem o zamachy z 11 września to powiedziała z uśmiechem, a co pan przecież ja to w TV widziałem, to tak jak film czy coś. Nie boję się talibów... Oby jej telibowie zajebali numer karty i cos sobie kupili. Wtedy to by się dopiero obsrała. Poprawię ten wpis rano. Jest pierwsza dwadzieścia jeden. A Krystyna urwała mi głowę. Edit. A rano stoję przy zmywaku i opowiadam o tym koleżance gdy nagle podchodzi do nas ochroniarz wynajmujący pokój i pyta się, z takim dziwnym wyrazem twarzy (kurewsko profesjonalny ale nie na miejscu) czy przypadkiem wiemy co to za kabelki wystają ze ściany. Wiem o czym mówi bo kiedyś myślałem ze te kabelki to grzybki psiaki, które wyrosły tu bo jest wilgotno. Patrzę na niego i nie wiem co powiedzieć, a jego uśmieszek wskazuje ze jednak coś istotnego nam umyka. Po chwili milczenia mówi nam: to są mikrofony... Kurwa prawie padłem na ryj bo chyba nasz hostel to jakaś strefa zmroku! Obiecaliśmy mu ze nie będziemy nic nagrywać , a jak przyjdzie szefowa to odetniemy je nożyczkami. Kurwa, cała polska to chlewki... Komentuj (7) 23.10.2006 :: 15:22 | Link moro to nowa czerń.* *zastanawiałem sie czy nie napisac kamóflarz miast moro, ale mogłbym byc zle zrozumiany. Komentuj (1) 25.10.2006 :: 16:24 | Link **jealousy Komentuj (3) 28.10.2006 :: 22:45 | Link Zapowiada sie kolejny w chuj długi wpis na blogu. Dlaczego?Bo spędzam tę uroczą noc w hostelu, mimo że wystarałem się o wolny weekand. Ok ,niech kurwa będzie. Ale w tym tygodniu za każdym razem mój zmiennik sie spóźniał i siedziałem tu po jebane 13 godzin, a dziś wypadła zmiana czasu i o 3 bedzie 2, więc nawet globalny czas chce mi przypierdolić dodatkową godzinę. Ktoś mądry powie - ale to dodatkowa kasa - to ja ci chuju zapłacę te pięć złotych i przybiegnij tu o 7 rano żeby mi ostatnią godzine odrobić... Hostel oczywiscie pełen, 34 dziewczyny, 10 chłopców i wszyscy przyjechali na jakieś szkolenie wiec oczywiście łażą, rzygaja i zasyfiają łazienki, aha i 5 na Sensation White – ci nie dosć, że ubrani sorry kurwa bardzo to jeszcze w pokoju robią straszny pierdolnik. Koleś znów rzyga, ale to nie jego wina, bo sie biedak zatruł i cały dzień tak kursuje do kibla. Szkoda mi go nawet, ale boję się, że to tylko przedsmak rzygania ciemną noca gdy wyposzczone i spite dziewczyny wrócą ze swych smutnych nieudanych polowań. Oczywiscie jak już wypuszczą z siebie nieprzetrawione wspomnienia wieczoru wezmą sie za mnie. Kurwa. A propos. Przyszedłem do pracy, a na recepcji siedzi moje małe korpulentne nemezis i śmeje sie jak pojebane. Ryczy i ryczy i gapi sie na mnie tymi swoimi małymi drapieżnymi oczkami. Śmiech sie przedłuża, staje sie zapowiedzią końca świata, biblijną apokalipsą i jedyne na co mam ochote to strzelić ją w ten pusty łeb żeby sie zamknęła, a ona ciagle rży. Więc pytam się jej najsłodszym warknięciem, na jakie mnie stać z czego (w myślach: kurwo) się śmiejesz. A ona mi na to, że ze mnie, bo bede miał dzis przejebane i w dodatku zmiana czasu. Więc ja jej że do kurwy nędzy sam sobie tego nie wymyśliem tylko inna nasza koleżanka olała i musiałem iść za nią. I ta dodaje : no z tego też! Takie nasze hostelowe czułości. *** Około pierwszej umyłem prysznice. Strasznie upierdolone kłakami dziewcząt i szarym męskim czymś, nie chce wiedzieć czym. Żółte gumowe rękawiczki i duża ilość ciffa. Morduje wszystkie renderowane zarazki i bakterie, rozpierdalam króla grzyba. Czystość i ład powróciły do krainy brodzików a ja wracam ukontentowany do kuchni. Zaraz zrobię sobie tosty z sześcioma rodzajami dżemu. Ledwo podłoga w łazience obeschła wracają dwie laski. Czy możemy dostać klucz do łazienki? Po co? Pytam rezolutnie. Bo chcemy się umyć w spokoju i żeby nikt nam nie zaglądał. Nikt nie ma ochoty was podglądać - miło odpowiadam. Laski skrzeczą szkoda i wybuchają dziwnym tłumionym śmiechem. Oczywiście spuszczam się w spodnie. Teraz słyszę jak rozpierdalają wszystko to co posprzątałem i zaczynam zgadzać się z tymi z xix wiecznych filozofów którzy w kobiecie widzieli wcielenie chaosu i zniszczenia. Czekam aż rozpierdolą wszystko do końca i będę mógł znowu posprzątać. Właśnie wyskoczyły dwa tosty. Dżem morelowy idzie na pierwszy ogień. Kubus zdziwił się faktem że nigdy nie widziałem cipy na żywo. A pytałem go czy widział kiedykolwiek męski zwieracz. Zapytał sie czy to gdzieś na wierzchu i czy liczy się widzieć swój. Mocno zdziwił mnie tym stwierdzeniem bo żeby zobaczyć swój zwieracz trzeba się nieźle na gimnastykować... 1:35 za niecałe półtora godziny zmiana czasu. Chuj mnie wtedy strzeli. *** O szóstej wszyscy zrywają się jak jakieś cyborgi zaprogramowane do przerywania mi snu. Biegaj do kibla, stoją w kolejkach do łazienki. Pierwsi wyszli kolesie z whitesensation +szkolenie. Taka cześć wspólna dwóch grup które dziś u nas nocują. Druga partia ws przyszła dopiero przed chwilą. Jest coś żenującego w grupie ludzi ubranych na biało, jakiś sekciarski klimat. Wyobrażam sobie minę Beaty która spotyka taki biały tłumek. Pogarda wykwita spokojnym oszczędnym strumieniem, a na końcu jest zdziwienie że ludzie wstydu nie maja i robią takie rzeczy. Ze spraw radosnych to jest tu pewna pani która pod prysznic poszła w satynowym szlafroku i na szpilkach. Jest bardzo wysoka i raczej już dojrzała (na pewno po pięćdziesiątce) musi świetnie wyglądać gdy tak stoi w brodziku odziana tylko w szpilki takie zapinane wokół kostki. A krople wody buszują w jej rubensowskich fałdkach. Teraz zaczyna się masakra bo kible i prysznice są pozajmowane a tutaj grupa 45osób idzie na wspólne zajęcia. Chuj z tym, ktoś będzie śmierdział na lekcji. Jasne że wolałbym aby wszyscy się umyli i byli zadowoleni, ale niestety sam w prysznic czy kibel się nie zamienię, a to chyba jedyny sposób na uratowanie sytuacji. Już sama myśl o byciu prysznicem i polewaniu kogoś ciepłem z mojego wnętrza powoduje radosne pobudzenie. O 6:34 nawet słowo podpaska ma jakiś erotyczny wydźwięk. Na razie nie jest źle. Rozwalili tylko drzwi od jednej łazienki i kabinę prysznicową. Papier toaletowy to chyba wpierdalają z nutella bo co im doniosę to znika a potem ktoś ostentacyjnie używa ręczników do rąk. A kurwa zapytać o papier to nie łaska??? Nie! Lepiej zdzierać sobie dupę sztywnym ręcznikiem i mieć to słodkie poczucie że ktoś nas olewa. A to polska właśnie, wiecznie włączony mode cierpiętnika. Chłopaki umieją zamykać drzwi ale dziewczyny mają z tym ewidentny problem. Tylko napierdalają, trzask, trzask, zaraz któraś wypierdoli je z zawiasów. Z kibla jebie gównem. Będę miał chyba odrobinkę więcej roboty przed wyjściem. Nie wiem czy pan dosmestos poradzi sobie z takim stężeniem syfu. Wiem że jestem odrobinę rasistowski, ale to kupa dziewczyn tak jebie, naprawdę, mam na tym punkcie hopla, a że raczej rzadko mam do czynienia z kobiecymi odchodami to jak tylko je poczuje ich inność uderza mnie podwójnie. Nie wiem co wy macie w jelitach ... uran??? Trzy zdania na temat radia Z i szybko ucinam temat. Nie słucham. Reni Jusis jest coraz bliżej, a mi została godzina do końca zmiany. Trzynasta godzina. Ciekawe czy będzie bardzo pechowa. *** Chwila po 7. Duży chłop ze wsi poszedł do łazienki odlać się do umywalki. Jestem ciekaw czy umył ręce. Komentuj (12) |
RSS |